Ardbeg

Fermutation

Ardbeg Fermutation 13yo

Na początku kwietnia ubiegłego roku świat wielbicieli whisky obiegła wiadomość – zaciągnięta wprost z bazy danych amerykańskiego TTB – o tym, że wkrótce światło dzienne ujrzy whisky nazwana Ardbeg Fermutation. Whisky ta jest efektem awarii, jaka miała miejsce w destylarni w 2007 roku, wskutek której pewna partia zacieru poddana została dłuższej niż zwykle fermentacji. Jak się dowiadujemy, problemem okazał się bojler podgrzewający wodę do ogrzewania ardbegowych alembików. Wiekowe już urządzenie odmówiło działania w chwili, gdy sześć kadzi fermentacyjnych wypełnionych było zacierem poddanym działaniu drożdży. Taka fermentacja w normalnych warunkach trwa w Ardbeg stosunkowo długo, bo nawet 72 godziny. Tym razem jednak jasne było, że nie uda się awarii usunąć w tak krótkim czasie i z całą pewnością okres fermentacji tej partii whisky zostanie znacznie przedłużony. Jak się okazało, trwało to aż trzy tygodnie, co jak się wydaje było rekordowo długą fermentacją w skali całego szkockiego przemysłu gorzelniczego, nie tylko Ardbeg. Tego po prostu jeszcze nikt nie robił. Jak mówi dr Bill Lumsden, od dawna już chodziły mu po głowie eksperymenty z wyjątkowo długimi okresami fermentacji, tak więc zamiast załamywać ręce, wydał polecenie, by zdjęto pokrywy z kadzi i pozostawiono brzeczkę na działanie dzikich drożdży, bakterii i drobnoustrojów unoszących się w otaczającym destylarnię powietrzu. Po trzech tygodniach takiej dzikiej fermentacji brzeczkę poddano destylacji i zalano do beczek. W rezultacie powstała whisky, o której producent mówi, że to najbardziej niezwykły trunek, jaki powstał w Ardbeg, że smakuje jak czyste science fiction – wyrazisty, żywy, zadziorny i dziki. Niezwykle długa fermentacja podbiła nuty świeże, roślinne i słodowe, z którymi harmonijnie przeplatają się akcenty torfowe i dymne. Ardbeg Fermutation 13yo dostępna będzie w postaci cask strength (49,4% vol.), tylko dla członków Ardbeg Committee.

Inne pozycje z portfolio